Metale ciężkie w suplementach to temat, który warto oceniać na podstawie danych, a nie alarmujących haseł. Wybierając suplement diety, zwykle zwracamy uwagę na składniki aktywne, ich dawki i formy chemiczne. To ważne kryteria, ale nie pokazują całego obrazu jakości produktu.

Znaczenie ma również czystość zastosowanych surowców oraz kontrola zanieczyszczeń, których konsument nie jest w stanie ocenić na podstawie samej etykiety. Dotyczy to między innymi ołowiu, kadmu i rtęci, a w szerszej analizie bezpieczeństwa również arsenu.

Pierwiastki te naturalnie występują w środowisku i mogą przedostawać się do żywności oraz surowców wykorzystywanych do produkcji suplementów. Dlatego istotne jest nie tylko to, co producent deklaruje w składzie, ale również jak kontrolowana jest jakość gotowego produktu.

  1. Skąd biorą się metale ciężkie w suplementach?
  2. Dlaczego ołów, kadm, rtęć i arsen wymagają kontroli?
  3. Metale ciężkie a ryzyko nowotworowe
  4. Metale ciężkie w suplementach a limity prawne
  5. Czy wykrycie metalu oznacza niebezpieczny suplement?
  6. Co wykazały badania suplementów dostępnych w Polsce?
  7. Czy etykieta wystarczy do oceny jakości suplementu?
  8. Badanie metali ciężkich w HelaBio Collagen Beauty+
  9. Jak wyniki Collagen Beauty+ wypadają na tle limitów i polskiego rynku?
  10. Jak świadomie oceniać jakość suplementu?
  11. Metale ciężkie w suplementach. Co warto zapamiętać?

Spis treści

Skąd biorą się metale ciężkie w suplementach?

Ołów, kadm, rtęć i arsen są obecne w środowisku. Jak wyjaśnia Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), metale mogą występować w glebie, wodzie i atmosferze, a następnie przedostawać się do żywności. Ich obecność może być konsekwencją zarówno naturalnych procesów geologicznych, jak i działalności człowieka.

Ma to znaczenie również w przypadku suplementów diety. Zgodnie z informacjami Głównego Inspektoratu Sanitarnego suplement diety jest środkiem spożywczym, a nie produktem leczniczym. Podlega więc wymaganiom prawa żywnościowego dotyczącym między innymi jego bezpieczeństwa.

Potencjalne zanieczyszczenia mogą pochodzić przede wszystkim z wykorzystanych surowców. Roślina pobiera z gleby i wody składniki niezbędne do wzrostu, ale w określonych warunkach może również akumulować inne obecne tam pierwiastki. Znaczenie może mieć również środowisko pochodzenia surowców mineralnych czy składników pozyskiwanych z organizmów morskich.

Nie oznacza to, że naturalne składniki są z definicji mniej bezpieczne. Pokazuje natomiast, dlaczego pochodzenie i kontrola czystości surowców są istotnymi elementami jakości suplementu.

Dlaczego ołów, kadm, rtęć i arsen wymagają kontroli?

Określenie „metale ciężkie” obejmuje pierwiastki o różnych właściwościach toksykologicznych. Różnią się sposobem wchłaniania, przemieszczania w organizmie, zdolnością do kumulacji oraz narządami szczególnie podatnymi na ich działanie.

Ołów jest jednym z najlepiej poznanych toksykantów środowiskowych. Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że po przedostaniu się do organizmu jest dystrybuowany między innymi do mózgu, wątroby, nerek i kości. Szczególnie wrażliwy na jego działanie jest rozwijający się układ nerwowy dzieci. WHO podkreśla również, że nie określono poziomu ekspozycji na ołów, o którym wiadomo, że jest całkowicie pozbawiony szkodliwego działania.

Kadm ma szczególne znaczenie w przypadku długotrwałego narażenia. Może kumulować się w organizmie, a jednym z głównych narządów docelowych jego toksycznego działania są nerki. Dlatego przy jego ocenie istotna jest nie tylko pojedyncza dawka, ale także wielkość przewlekłej ekspozycji.

W przypadku rtęci duże znaczenie ma jej postać chemiczna. Inny profil toksykologiczny ma na przykład metylortęć, a inny nieorganiczne związki rtęci. Sama informacja o obecności tego pierwiastka bez wiedzy o stężeniu i charakterze oznaczenia nie daje więc pełnego obrazu.

Podobnie jest z arsenem. WHO w opracowaniu dotyczącym arsenu zwraca szczególną uwagę na arsen nieorganiczny. Organiczne związki arsenu mogą charakteryzować się innym profilem toksykologicznym. Wyniku oznaczenia arsenu całkowitego nie należy więc automatycznie utożsamiać z zawartością arsenu nieorganicznego.

W przypadku regularnie stosowanego suplementu ma to dodatkowe znaczenie. Suplement może być przyjmowany codziennie przez wiele tygodni lub miesięcy, a jednocześnie stanowi tylko jedno z wielu potencjalnych źródeł ekspozycji obok żywności, wody i środowiska.

Metale ciężkie a ryzyko nowotworowe

Niektóre z omawianych pierwiastków i ich związków są analizowane również pod względem działania rakotwórczego. Dobrze poznanym przykładem jest arsen nieorganiczny. WHO wskazuje, że przewlekła ekspozycja na arsen nieorganiczny może wiązać się między innymi z występowaniem nowotworów skóry, pęcherza moczowego i płuc.

Przy interpretowaniu takich informacji trzeba jednak rozróżnić zagrożenie od rzeczywistego ryzyka.

Klasyfikacja substancji jako czynnika rakotwórczego informuje o tym, że w określonych warunkach może ona powodować nowotwory. Nie oznacza natomiast, że każda wykrywalna ilość automatycznie prowadzi do rozwoju choroby.

Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) klasyfikuje czynniki pod względem zagrożenia rakotwórczego. Rzeczywiste ryzyko dla człowieka zależy natomiast między innymi od dawki, drogi narażenia oraz czasu ekspozycji.

Metale ciężkie w suplementach a limity prawne

Suplementy diety jako środki spożywcze podlegają wymaganiom dotyczącym maksymalnych poziomów określonych zanieczyszczeń.

W Unii Europejskiej kwestię tę reguluje między innymi Rozporządzenie Komisji (UE) 2023/915 w sprawie najwyższych dopuszczalnych poziomów niektórych zanieczyszczeń w żywności.

Dla suplementów diety maksymalny poziom ołowiu wynosi 3,0 mg/kg. Dla większości suplementów maksymalny poziom kadmu wynosi 1,0 mg/kg, natomiast dla rtęci 0,10 mg/kg. Dla określonych kategorii produktów przepisy mogą przewidywać inne wartości, dlatego wynik powinien być zawsze odnoszony do właściwej kategorii produktu.

W przypadku arsenu sytuacja jest bardziej złożona. Nie istnieje jeden ogólny limit arsenu całkowitego, który można zastosować w identyczny sposób do wszystkich suplementów diety.

Czy wykrycie metalu oznacza niebezpieczny suplement?

Nie. To jeden z najważniejszych elementów prawidłowej interpretacji wyników laboratoryjnych.

Nowoczesne metody analityczne pozwalają oznaczać bardzo małe ilości pierwiastków. Sama informacja, że laboratorium wykryło ołów, kadm czy arsen, nie mówi jeszcze, czy jego zawartość stanowi problem.

Jeżeli w jednym produkcie oznaczono 0,01 mg/kg określonego pierwiastka, a w drugim 1 mg/kg, w obu przypadkach można powiedzieć, że pierwiastek występuje. Różnica pomiędzy wynikami jest jednak stukrotna.

Z punktu widzenia toksykologii należy więc uwzględnić przede wszystkim stężenie, postać chemiczną substancji, wielkość ekspozycji oraz czas jej trwania.

Znaczenie ma także sposób raportowania wyników. Wartość przedstawiona ze znakiem < nie oznacza automatycznie absolutnego braku danego pierwiastka. Jej znaczenie zależy od parametrów zastosowanej metody i sposobu przedstawiania wyników przez laboratorium.

Co wykazały badania suplementów dostępnych w Polsce?

Ciekawego punktu odniesienia dostarcza analiza opublikowana w „Farmacji Polskiej”. Badacze przeanalizowali 93 próbki preparatów witaminowych i witaminowo-mineralnych dostępnych na polskim rynku. Pięćdziesiąt zawierało składniki pochodzenia roślinnego, a 43 nie zawierały takich składników.

Zawartość ołowiu mieściła się w zakresie 0,02–1,55 mg/kg, natomiast kadmu 0,010–0,710 mg/kg. W analizowanych próbkach nie stwierdzono przekroczenia obowiązujących limitów dla ołowiu i kadmu.

W przypadku rtęci uzyskano wartości od 0,0005 do 0,1470 mg/kg. W czterech preparatach zawierających składniki roślinne odnotowano wartość przekraczającą 0,1 mg/kg.

Autorzy stwierdzili również istotnie wyższe średnie stężenia ołowiu i kadmu w suplementach zawierających surowce roślinne.

Nie należy na tej podstawie wyciągać wniosku, że wszystkie suplementy roślinne mają problem z metalami ciężkimi. Badanie obejmowało określoną grupę 93 preparatów. Pokazuje natomiast coś istotnego z perspektywy konsumenta: rzeczywista zawartość zanieczyszczeń może różnić się pomiędzy produktami dostępnymi na rynku.

Czy etykieta wystarczy do oceny jakości suplementu?

Etykieta pozwala sprawdzić skład, dawki substancji aktywnych, zalecaną porcję oraz wymagane informacje dotyczące stosowania produktu. Nie pozwala natomiast określić rzeczywistej zawartości metali ciężkich w konkretnej próbce.

Do tego potrzebna jest analiza laboratoryjna.

Dlatego również określenie „przebadany suplement” warto traktować precyzyjnie. Produkt może zostać poddany analizie mikrobiologicznej, badaniu zawartości substancji aktywnej, oznaczeniu metali ciężkich albo innemu rodzajowi kontroli.

Znacznie bardziej wartościowa jest informacja o tym, co dokładnie zbadano, jaką metodę wykorzystano i jakie uzyskano wyniki.

Jakość suplementu warto rozpatrywać szerzej niż wyłącznie przez liczbę składników znajdujących się na etykiecie. To podejście jest bliskie również koncepcji, którą opisaliśmy w HelaBio w artykule „Dlaczego coraz więcej osób wybiera minimalistyczną suplementację?”.

Badanie metali ciężkich w HelaBio Collagen Beauty+

W ramach kontroli jakości próbka HelaBio Collagen Beauty+ została poddana analizie zawartości ołowiu, arsenu, kadmu i rtęci.

Badanie przeprowadzono we wrześniu 2026 roku w laboratorium J.S. Hamilton Poland metodą PN-EN 15763:2010. W sprawozdaniu metoda oznaczania zawartości pierwiastków została wskazana jako badanie akredytowane.

W badanej próbce uzyskano następujące wyniki:

  • ołów (Pb): 0,012 mg/kg
  • arsen (As): 0,035 mg/kg
  • kadm (Cd): 0,0014 mg/kg
  • rtęć (Hg): <0,0010 mg/kg

Wynik rtęci celowo podajemy dokładnie w formie przedstawionej przez laboratorium. Zgodnie ze sprawozdaniem znak < jest bezpośrednio związany z dolną granicą zakresu pomiarowego zastosowanej metody.

Jak wyniki Collagen Beauty+ wypadają na tle limitów i polskiego rynku?

Dopiero w tym miejscu same liczby nabierają praktycznego znaczenia.

Dla ołowiu w badanej próbce uzyskano 0,012 mg/kg. W odniesieniu do maksymalnego poziomu 3,0 mg/kg jest to 0,4% tej wartości, czyli poziom 250 razy niższy.

Dla kadmu wynik 0,0014 mg/kg odpowiada 0,14% poziomu 1,0 mg/kg, czyli jest około 714 razy niższy.

Dla rtęci uzyskano wynik <0,0010 mg/kg. W odniesieniu do poziomu 0,10 mg/kg oznacza to wartość stanowiącą mniej niż 1% tego poziomu.

Dla arsenu całkowitego nie wykonujemy podobnego przeliczenia, ponieważ nie istnieje jeden uniwersalny maksymalny poziom, który można zastosować w taki sam sposób do wszystkich suplementów.

Możemy natomiast spojrzeć na wyniki w kontekście wcześniej opisanej analizy 93 preparatów dostępnych w Polsce. W tamtym badaniu najniższe odnotowane stężenie ołowiu wynosiło 0,02 mg/kg, a kadmu 0,010 mg/kg.

W badanej próbce Collagen Beauty+ było to odpowiednio 0,012 mg/kg oraz 0,0014 mg/kg. Oznacza to, że dla obu tych pierwiastków wyniki próbki HelaBio znajdowały się poniżej dolnych wartości zakresów zaobserwowanych w przywołanym badaniu polskich suplementów.

Badana próbka Collagen Beauty+ uzyskała bardzo niskie wyniki dla oznaczanych metali, a dla ołowiu i kadmu wartości były niższe niż dolne granice zakresów odnotowanych w przywołanej analizie 93 suplementów dostępnych na polskim rynku.

Jak świadomie oceniać jakość suplementu?

Dobry suplement nie powinien być oceniany wyłącznie przez pryzmat liczby składników czy atrakcyjnie wyglądającej etykiety.

Znaczenie mają dawki i formy substancji aktywnych, jakość zastosowanych surowców, proces produkcji oraz kontrola parametrów związanych z czystością produktu.

Warto również zwracać uwagę na to, jak producent komunikuje wyniki badań. Precyzyjne wartości są bardziej informacyjne niż ogólne hasła o „laboratoryjnie potwierdzonej jakości”.

GIS w „Dekalogu suplementacji” zwraca uwagę między innymi na rozsądne stosowanie suplementów oraz wybieranie produktów z wiarygodnych źródeł.

Metale ciężkie w suplementach. Co warto zapamiętać?

Metale ciężkie w suplementach są jednym z parametrów, które warto uwzględnić przy ocenie jakości produktu, szczególnie jeśli ma być stosowany regularnie.

Nie wystarczy jednak wiedzieć, czy laboratorium wykryło dany pierwiastek. Wynik trzeba odnieść do jego stężenia, zastosowanej metody analitycznej oraz właściwego punktu odniesienia.

Badanie próbki HelaBio Collagen Beauty+ pokazuje, że kontrolę jakości można rozszerzyć również na parametry, których konsument nie zobaczy na liście składników.

W HelaBio chcemy, aby jakość produktu nie kończyła się na tym, co deklarujemy na etykiecie. Liczy się również to, co można rzeczywiście zmierzyć.